2 lata, 2 miesiące i 2 dni pracy, za którą wezmą mnie kiedyś do nieba - Strona 2 z 2 - ratownicy24.pl

2 lata, 2 miesiące i 2 dni pracy, za którą wezmą mnie kiedyś do nieba

Przez pewien czas pracowałeś także w szpitalu. Co było wtedy dla Ciebie największym wyzwaniem?

Często powtarzam, że na Izbie Przyjęć spędziłem dość symboliczny okres czasu. Były to dokładnie 2 lata, 2 miesiące i 2 dni pracy, za którą (i tylko za którą) wezmą mnie kiedyś do nieba. Podstawową różnicą między pracą w Zespole Ratownictwa Medycznego a pracą w szpitalu jest fakt, że w ZRM wzywani jesteśmy zazwyczaj do jednego pacjenta. Natomiast na Izbie Przyjęć na pomoc personelu czeka najczęściej kilku lub kilkunastu pacjentów. Również zakres czynności, który trzeba wykonywać w szpitalu jest poszerzony o inne elementy niż tylko te związane z ratownictwem medycznym. Chodzi głównie o czynności z zakresu pielęgniarstwa. Ta ciężka praca miała swoją wymierną korzyść. Przyczyniła się w dużym stopniu do rozwoju zarówno umiejętności ratowniczych jak i postępowania szpitalnego, włączając w to elementy anestezjologii i intensywnej terapii, która dzięki tej pracy stała się moją główną pasją i celem do osiągnięcia po zakończeniu studiów lekarskich, które podjąłem. Do dziś chylę czoła przed koleżankami i kolegami naprawdę ciężko pracującymi na Izbie Przyjęć i na SOR-ze.

Ostatnio bardzo dużo mówi się na temat wykorzystania teletransmisji USG w ratownictwie medycznym. Wiadomo także, że korzyści z takiego badania przewyższają zagrożenia. Kiedy albo czy w ogóle, Twoim zdaniem, możemy się spodziewać ultrasonografu jako obowiązkowego wyposażenia ambulansu?

Nie czuję się autorytetem w tej dziedzinie, ponieważ tylko pracuje w Zespole Ratownictwa Medycznego z pomocą mobilnego aparatu do USG, który znalazł się w naszym zespole 13 lipca 2018 roku za sprawą grantu będącego efektem podjętych przez mnie w 2016 roku studiów doktoranckich. Dzięki pozytywnej opinii Komisji Bioetycznej mogłem rozpocząć projekt pt. Ocena przydatności pomiaru szerokości nerwu wzrokowego wraz z osłonkami przy pomocy ultrasonografii dla prognozowania występowania wzmożonego ciśnienia wewnątrzczaszkowego w czasie podejmowania medycznych czynności ratunkowych”. Pomysł ten został wtedy bardzo chłodno przyjęty wśród moich koleżanek i kolegów. Byli wręcz niechętni do rozwoju w ten sposób możliwości udzielania medycznych czynności ratunkowych. Jednakże z każdym przypadkiem, kiedy udawało się znacznie trafniej i szybciej wdrażać odpowiednie leczenie, opinia w środowisku ulegała zmianie. Myślę, że sam fakt nakierowania pacjenta na właściwy obszar leczenia jest dużym sukcesem. Możemy wtedy szybciej i łatwiej zdefiniować jego stan w czasie przekazywania go na SOR. W mojej ocenie, jeżeli członkowie Zespołu Ratownictwa Medycznego posiądą odpowiednie umiejętności z zakresu wykonywania badań USG, teletransmisja nie będzie im potrzebna, gdyż sami będą potrafili dobrze określić stan pacjenta i wyciągnąć wnioski z przeprowadzonego badania. Ale zaznaczam, że jest to tylko moja osobista opinia. A jak wiemy każde kilkanaście minut zaoszczędzone szybszą diagnozą pacjenta, może wpłynąć na jego dalsze życie oraz zwiększyć jego szanse przeżycia. Myślę, że w najbliższych kilku latach USG nie będzie wchodziło w zakres obowiązkowego wyposażenia ambulansu. Mamy jeszcze wiele do zrobienia. Przede wszystkim w zakresie zmiany podejścia do podstawowych zadań ratownictwa medycznego.

Co zyskaliby ratownicy medyczni mając możliwość wykonywania przedszpitalnego USG?

Jak już wspominałem ratownicy mogliby uzyskać szybszą i pewniejszą oceną pacjenta, co wpływa na tempo i zasadność podejmowania wybranych medycznych czynności ratunkowych. A dzięki pewniejszemu badaniu pacjenta, zyska na tym przede wszystkim on sam w procesie leczenia.

Jak obecnie wygląda wsparcie psychologiczne dla ratowników medycznych? Czy w ogóle coś takiego funkcjonuje czy raczej wspieracie się nawzajem?

W swojej pracy nigdy nie korzystałem z żadnego wsparcia psychologicznego świadczonego przez specjalistów z tego zakresu. Nie istnieje także żadna instytucja ani obowiązek takiej pomocy lub przynajmniej ja nie mam informacji o możliwości takiego wsparcia. W obecnych czasach najlepszym wsparciem psychologicznym są koledzy z zespołu, ponieważ w trakcie dyżuru spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu.

Nadciąga III fala pandemii koronawirusa. Czy rzeczywiście jest coraz więcej zgłoszeń do pacjentów covidowych i są to cięższe przypadki? Jak to wygląda?

Rzeczywiście w ostatnich tygodniach sytuacja zaczyna przypominać listopad 2020, kiedy Zespoły Ratownictwa Medycznego podejmowały nieprzeciętną liczbę zleceń. Myślę, że tak źle jak w listopadzie jeszcze nie jest, aczkolwiek może być to złudne odczucie, ponieważ od jesieni wiele się zmieniło w sposobach radzenia sobie z COVID-19. Liczba środków ochrony osobistej jest wystarczająca, w ZRM dostępne są szybkie testy antygenowe oraz wiemy trochę więcej niż w tamtym okresie. Być może ratownicy medyczni trochę też inaczej podchodzą do tego zagrożenia. Dostępne są szczepionki i większość z ratowników medycznych chętnych do podjęcia immunizacji jest już po pełnym cyklu szczepienia.

reklama
reklama

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.