Dramatyczna walka o życie ciężarnej i jej dziecka. Sukces 70-osobowej załogi medycznej - ratownicy24.pl
Reklama
POCUS w medycynie ratunkowej

Wyszukaj w serwisie

Dramatyczna walka o życie ciężarnej i jej dziecka. Sukces 70-osobowej załogi medycznej

Dramatyczna walka o życie ciężarnej i jej dziecka. Sukces 70-osobowej załogi medycznej
fot. iStock

Dla pracowników Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i kilku klinik Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku 11 marca był dniem wyzwań, z jakimi wielu z nich wcześniej się nie spotkało. Dzięki determinacji, zaangażowaniu i wzorowej współpracy zespołów medycznych udało się uratować ciężarną kobietę i jej dziecko. Walka o życie tych dwojga była niezwykle trudna. Brało w niej udział około 70 specjalistów.

Białostoczanka, pani Justyna, będąc w 36. tygodniu ciąży, nagle poczuła duszność i zemdlała. Przebywający z nią w tym samym czasie w domu mąż natychmiast zadzwonił po pogotowie. Badanie pacjentki wykonane przez zespół ratownictwa medycznego wykazało niską saturację i podwyższone tętno. W związku z tym ZRM zdecydował o przewiezieniu ciężarnej na SOR do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Początek dramatycznych wydarzeń

Tuż po przyjęciu na SOR u wcześniej jeszcze przytomnej kobiety doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Medycy rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Jednocześnie podjęli szybką decyzję o wykonaniu cięcia cesarskiego. Na miejscu zjawili się więc także położnicy i neonatolodzy. W trakcie operacji wciąż przeprowadzano masaż serca, a pacjentka była podpięta do respiratora. Ponieważ u noworodka medycy również nie wykryli tętna, drugi zespół neonatologów rozpoczął jego resuscytację. Akcja okazała się skuteczna i syn pani Justyny trafił na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka w Klinice Neonatologii, gdzie nadal przebywa. Jego stan określany jest jako ciężki.

Trudna walka o życie pacjentki

Podczas cięcia cesarskiego kobietę czterokrotnie poddano defibrylacji. Wcześniej, kiedy przebywała jeszcze na SOR, przetoczono jej krew. Po zamknięciu powłok brzusznych podpięto ją do ECMO i przewieziono na oddział intensywnej terapii. Tomografia komputerowa dała jasny wynik – lekarze mieli do czynienia z masywnym zatorem płucnym typu „jeździec”, który blokuje dopływ krwi do obu tętnic płucnych. Poza tym wykryto, że pacjentka krwawi do jamy brzusznej. Medycy wykonali więc drugą operację, by zatamować krwawienie. W jej trakcie u 36-latki znów doszło do zatrzymania krążenia i zespół medyczny podjął resuscytację. Po ustabilizowaniu stanu pacjentki kardiochirurdzy przeprowadzili u niej małoinwazyjną embolektomię płucną. Dzięki temu usunęli masywny zator z tętnicy płucnej. Przez kolejne dwa tygodnie kobieta przebywała na oddziale intensywnej terapii, po czym została przeniesiona do Kliniki Kardiologii.

Dalsze leczenie pod opieką specjalistów

Pani Justyna dopiero 1 kwietnia mogła opuścić szpital, o czym na swojej stronie internetowej poinformował białostocki USK. W tym ważnym dla pacjentki momencie byli przy niej również ci, którzy uratowali jej życie. Teraz czeka ją dalsze leczenie w specjalistycznej poradni. Podczas konferencji prasowej dr Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik SOR, zastępca dyrektora USK ds. lecznictwa, podsumowała działania medyków, mówiąc: „Ta walka o życie pacjentki była bardzo heroiczna. Pacjentka, która miała ogromną wolę życia, i zespół, który się nie poddawał. Wykorzystaliśmy wszystkie techniki, wszystkie nowoczesne metody leczenia, które są dostępne w naszym szpitalu. Dzięki temu możemy mówić o sukcesie. Nasza pacjentka przeżyła, żyje człowiek, kobieta, mama, żona. Zespół naszego szpitala potrafił zareagować we właściwy sposób na każdym etapie leczenia”.

Źródło: uskwb.pl


Wykup subskrypcję serwisu ratownicy24.pl i zyskaj dostęp do materiałów, dzięki którym usprawnisz swoją pracę. Kliknij TUTAJ i dowiedz się więcej!

Reklama
Subskrypcja ratownicy24.pl
Reklama
Dekontaminacja podczas zdarzeń CBRNE/HAZMAT
Reklama
Polsecure
Reklama
Poznaj nasze serwisy