Trzeba opuścić strefę komfortu i podjąć ryzyko - Strona 2 z 4 - ratownicy24.pl

Trzeba opuścić strefę komfortu i podjąć ryzyko

Jakie są największe różnice między systemem ratownictwa w Polsce a w Wielkiej Brytanii?

Różnic jest bardzo dużo. Na początku pracy w Wielkiej Brytanii zaskoczył mnie fakt, jak bardzo system ten jest obciążony. W tym systemie normą jest, że niektórzy pacjenci czekają na ambulans po kilka godzin.

Zaskoczył mnie także system przyjmowania zgłoszeń. W UK nie rozmawiamy z dyspozytorem medycznym, który jest ratownikiem medycznym lub pielęgniarką. Połączenie od nas odbiera calltaker osoba niemedyczna, która po kilkutygodniowym szkoleniem, zasiada za pulpitem, i, czytając pytania ze skryptu oraz wstukując padające odpowiedzi, prowadzi wywiad medyczny. Od decyzji systemu komputerowego zależy czy do zdarzenia pojedzie ambulans oraz w jakiej kategorii pilności zostanie on wysłany. W przypadku kiedy sprawa jest niejasna, często na numer pacjenta oddzwania osoba kliniczna z nadzoru medycznego, która przeprowadza bardziej szczegółowy wywiad kliniczny.

Dodatkowo na terenie UK działa numer 111 jest to infolinia służby zdrowia, która działa na podobnych zasadach, które opisałem wcześniej. Osoba, która odbiera zgłoszenia pod tym numerem jest niemedyczna i na podstawie skryptu system decyduje, czy do pacjenta ma oddzwonić dana osoba medyczna – paramedyk, pielęgniarka, farmaceuta, może pielęgniarka zdrowia psychicznego – czy pacjent zostanie zarejestrowany na wizytę w opiece całodobowej.

Innymi różnicami jest wachlarz możliwości rozwoju zawodowego, działanie według ściśle określonych procedur, różnego rodzaju specjalistyczne wyposażanie oraz pojazdy, którymi dysponujemy. System brytyjski dba zdecydowanie lepiej o pracownika, otrzymuje on należne wsparcie. Dodatkowo bardzo dużym plusem jest tak zwana polityka ochrony kręgosłupa. Pogotowie ratunkowe zapewnia sprzęt oraz szkolenie. Dzięki nim mogę udzielić pomoc moim pacjentom, zbytnio nie nadwyrężając swojego kręgosłupa. Z takiego specjalistycznego sprzętu posiadamy między innymi poduszki powietrzne do podnoszenia pacjentów z poziomu podłogi, urządzenia do bezpiecznego podnoszenia i przesuwania pacjenta, co jest bardzo ważne w realiach naszej pracy.

Ratownik na wyspach
fot. archiwum @ratowniknawyspach

Jeszcze kilka tygodni temu w Polsce było głośno o atakach na ratowników medycznych czy zniszczeniu przez agresywnego pacjenta SOR-u. Czy takie sytuacje zdarzają się także w Wielkiej Brytanii?

Takie sytuacje zdarzają się zapewne na całym świecie. Również na wyspach. Duży odsetek naszych pacjentów to pacjenci pod wpływem alkoholu, narkotyków, osoby z zaburzeniami zdrowia psychicznego. Jednak przez lata system brytyjski wypracował bardzo dobre metody do zapobiegania tego typu zdarzeniom lub w przypadku kiedy do nich dojdzie również do szybkiego reagowania. Każdy ratownik podczas dyżuru posiada przy sobie radiotelefon, na którym znajduje się zainstalowany tak zwany emergency button – w przypadku kiedy zostaniemy zaatakowani po wciśnięciu tego przycisku na miejsce zostaje wezwana natychmiast policja. Kolejnym nowym dla nas rozwiązaniem są kamery nasobne, które w przypadku ataku na nas możemy włączyć, a zebrany materiał posłuży jako dowód w sprawie.

Jaki jest stosunek Brytyjczyków do ratowników medycznych?

Pracownicy brytyjskiego pogotowia cieszą się niesamowitym szacunkiem społecznym. Pacjenci ufają nam, gdyż uważają, że jesteśmy profesjonalistami w tym, co robimy. Myślę, że dzieje się tak między innymi dlatego, że stawia się w naszej pracy duży nacisk na komunikację z pacjentem oraz empatię.

Jak Pan sądzi kto ma większą wiedzę o udzielaniu pierwszej pomocy – Brytyjczycy czy Polacy?

Trudne pytanie. Wydaje mi się, że jednak są to Brytyjczycy. Z jednej strony dostęp do defibrylatorów AED jest zdecydowanie większy niż w Polsce (można powiedzieć, że są one wszędzie). Również samo podejście Brytyjczyków do pierwszej pomocy jest odmienne. Bardzo rzadko obserwuje się tutaj ludzką obojętność. Dodatkowo przez telefon osoby udzielające pomocy są bardzo często instruowane jak udzielić pomocy, skąd wziąć defibrylator itp. co zdecydowanie zwiększa szansę pacjentów na przeżycie.

reklama
reklama

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.