W dżungli trzeba umieć zrobić coś z niczego - Strona 4 z 4 - ratownicy24.pl

W dżungli trzeba umieć zrobić coś z niczego

W Afryce zaskoczyło mnie również to, że pomimo tak wielu pracujących tam fundacji, nadal jeszcze potrzeba zrobić tak wiele. Instytucje państwowe często są niewydolne i nie są w stanie zapewnić swoim obywatelom odpowiedniej opieki, nawet na minimalnym poziomie.

Na Facebooku na profilu Instytutu Ratownictwa Głuszy pojawił się wpis dotyczący przegranej walki o życie niemowlęcia. Jak często spotkał się Pan z taką bezradnością i bezsilnością?

Zdarzało się to często, choć zawsze staraliśmy się zrobić wszystko, co w naszej mocy. Jednak dla własnego komfortu staram się tego typu „negatywnych” rzeczy specjalnie nie rozpamiętywać. Tak jest bezpieczniej. Szybciej też można przejść do porządku dziennego. Najgorsze były jednak sytuacje, gdy brakowało leków i sprzętu do ratowania życia i trzeba było radzić sobie wszelkimi dostępnymi sposobami. Nasza kreatywność zaskakiwała nas samych. To bardzo ważna umiejętność. W dżungli trzeba umieć zrobić coś z niczego, mając niewielkie zasoby sprzętowe.

Śmierć dzieci w okresie okołoporodowym oraz na późniejszym etapie z powodu głodu, występuje tu bardzo często i jest to bardzo poważny problem na całym kontynencie afrykańskim. Bieda i niedostatek są tu wszechobecne. Dużym problemem jest również całkowita bezradność tych ludzi. Trzeba pokazywać im kierunki rozwoju, dawać gotowe przepisy. Nie zawsze jednak chcą z tego skorzystać. Ich mentalność jest zupełnie inna niż białego człowieka. Mają również zupełnie inne spojrzenie na otaczające ich problemy i świat.

Kiedy planuje Pan kolejny wyjazd i czy jest jakiś w ogóle w planach?

Póki co muszę wrócić do swoich obowiązków, tych rodzinnych i zawodowych. Jest ich dość sporo, są zaległości. Dwa miesiące poza domem to dużo czasu. Muszę poukładać też w swojej głowie to wszystko, co tam przeżyłem, wyciągnąć wnioski i zacząć działać dalej. Jednak nie lubię bezruchu. Podjąłem już współpracę z Redemptoris Misio w Poznaniu oraz Centrum Misji Afrykańskich w Borzęcinie pod Warszawą, ale nie wiem, gdzie tym razem mnie wyślą. Po szumie medialnym z moją osobą w tle odezwały się jeszcze dwie fundacje. Ale jedno jest pewne, pomaganie wciąga, Afryka również. Szybko za tym zaczynamy tęsknić. Misje dają niesamowitą możliwość połączenia kilku ważnych aspektów naszego życia. Pomagania, pracy zawodowej, poznawania nowych ludzi, ale również odskoczni od codzienności. Osobiście uważam, że każdy medyk powinien wybrać się w taką niesamowitą podróż. Konfrontacja dwóch, tak skrajnych systemów bardzo wzbogaca naszą praktykę. Zawsze mówię o tym moim studentom, którzy pytają mnie o to, co daje praca na misji medycznej. Odpowiadam im wtedy, że uczy pokory, a co najważniejsze w przypadku młodych adeptów – sztuki ratownictwa. Bo im wydaje się, że już wszystko wiedzą i potrafią zrobić. A dżungla i tak ekstremalne warunki weryfikują wszystko.

reklama
reklama

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.