Chcemy stworzyć sieć ludzi, którzy są gotowi do udzielania pierwszej pomocy – rozmowa z Marcinem Fleischerem

Jaka jest Pana rola w tym projekcie jako koordynatora krajowego? Jakie działania prowadzi Pan w ramach Programu Pierwszy Ratownik?
Jako koordynator krajowy Programu Pierwszy Ratownik jestem odpowiedzialny w Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP za jego realizację i wdrażanie. Odpowiadam za pozyskiwanie partnerów, z którymi możemy wspólnie rozwijać ten program. Razem z koordynatorami wojewódzkimi – swego rodzaju menadżerami wykonawczymi programu – wdrażamy i tworzymy w sposób systemowy i metodyczny Program Pierwszy Ratownik w ZOSP RP.
Otwieramy się na różne instytucje, poszukujemy sponsorów, którzy mogliby pomóc nam w finansowaniu programu. Implementujemy też np. wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji do OSP – Program Pierwszy Ratownik doskonale wpisuje się zresztą w najnowsze wytyczne, które zostały niedawno opublikowane. Nadzorujemy również prace nad rozwojem aplikacji tworzonych w ramach inicjatywy czy części szkoleniowej.
Jesteśmy aktualnie w fazie produkcji aplikacji Pierwszy Ratownik, która pojawiła się w tym roku w wersji MVP, czyli w wersji testowej. Aplikacja ma za zadanie przede wszystkim powiadomić Pierwszych Ratowników o tym, że w pobliżu znajduje się osoba, która potrzebuje pomocy.
Pierwszy Ratownik za pomocą aplikacji otrzymuje informację o potrzebującej osobie, jej lokalizację, najszybszą trasą dotarcia na miejsce oraz wiadomość, gdzie najbliżej znajduje się defibrylator AED.
W naszym założeniu taką informację o osobie potrzebującej pomocy otrzyma trzech Pierwszych Ratowników znajdujących się najbliżej poszkodowanego. Dodatkowo w ramach aplikacji będzie możliwość dodania lokalizacji defibrylatorów AED do ogólnopolskiej bazy. Powiadomienie Pierwszych Ratowników o konieczności udzielenia pomocy będzie się odbywało na zasadzie powiadomienia obywatelskiego – świadek zdarzenia albo osoba, która potrzebuje pomocy, da o tym znać za pomocą aplikacji. To jest takie wołanie o pomoc za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. To elektroniczne „wołanie” sprawia, że poszkodowany może być „słyszalny” w promieniu np. 3 kilometrów, co jest o wiele bardziej skuteczne, niż zwykły krzyk o pomoc – w końcu w 80% przypadków do nagłego zatrzymania krążenia dochodzi w domu.
Przeprowadziliśmy już testy takiego powiadomienia obywatelskiego. Najszybszym Pierwszym Ratownikiem był druh Bartosz z OSP Sobótka z okolicy Ostrowa Wielkopolskiego, który na miejsce zdarzenia dotarł w 89 sekund. We wszystkich innych testach ratownicy docierali na miejsce maksymalnie do 5 minut. Również do 5 minut wykonywano (oczywiście w sposób symulowany) defibrylację z wykorzystaniem defibrylatora AED.
Warto się zastanowić, czy taka funkcja powiadamiania obywatelskiego nie jest pewnego rodzaju bezpiecznikiem dla systemu ochrony zdrowia w momencie, kiedy dochodzi np. do awarii Systemu Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego. Dążymy też do tego, żeby dyspozytorzy medyczni również mogli wysyłać informacje o zdarzeniu do Pierwszych Ratowników, np. powiadomienie o nagłym zatrzymaniu krążenia. Proces ten wymaga jeszcze jednak wielu wysiłków.
Jakie są Pana doświadczenia związane z funkcjonowaniem programu? Z jakim odbiorem się on spotyka w różnych środowiskach?
Sama idea spotyka się w mojej ocenie z pozytywnym odbiorem. Zwłaszcza osoby, które funkcjonują w systemach ratowniczych w Polsce, patrzą na nią przychylnie, ponieważ zdają sobie sprawę, na czym polega udzielanie pierwszej pomocy i jak wyglądają systemy Community First Responders w innych krajach. Spotykamy się z przychylnością, aprobatą i dopingiem, by udało się i w Polsce wdrożyć ten system.
Dochodzą do nas również pewnego rodzaju obawy, np. że chcemy Ochotniczymi Strażami Pożarnymi zastąpić system PRM, ale dzięki rozmowom i dyskusjom pojawia się również zrozumienie tego tematu.
Z pewnością największy entuzjazm związany z programem obserwujemy wśród strażaków ochotników, ponieważ jednostki OSP – zwłaszcza te najmniejsze – widzą szansę rozwoju swoich organizacji. Nie każda jednostka OSP może brać udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych, np. z powodu niedoboru sprzętu, ale już na poziomie pierwszej pomocy strażacy ochotnicy mogą czuwać nad bezpieczeństwem swoich sąsiadów.
Rozmawiała Natalia Sukiennik
Wykup subskrypcję serwisu ratownicy24.pl i zyskaj dostęp do materiałów, dzięki którym usprawnisz swoją pracę. Kliknij TUTAJ i dowiedz się więcej!




