„Musimy być przygotowani na to, co może nadejść” – rozmowa z Marcinem Gałkiewiczem

Rozmowa z mgr. Marcinem Gałkiewiczem, koordynatorem studiów podyplomowych z zakresu medycyny pola walki na Śląskim Uniwersytecie Medycznym.
Kto stoi za inicjatywą utworzenia studiów z medycyny pola walki na Śląskim Uniwersytecie Medycznym?
Pomysł na uruchomienie studiów jest efektem koincydencji kilku czynników. Od kilku lat na SUM-ie prowadzimy przedmiot pn. medycyna pola walki dla studentów trzeciego roku ratownictwa medycznego. Jest to przedmiot, który jest już wpisany w kształcenie dyplomowe ratowników medycznych w całej Polsce. Jestem w pewien sposób „przyporządkowany” do tego przedmiotu na SUM-ie – zaangażowałem się w jego prowadzenie. Uniwersytet zainwestował w niezbędny sprzęt, odbywały się ćwiczenia ze studentami, a informacja o organizacji takich zajęć dotarła również do innych wydziałów.
Kanclerz SUM-u wyszedł z inicjatywą, że takie szkolenia mogłyby zostać wprowadzone na uczelni szerzej i w trybie podyplomowym. Po wielu rozmowach z pracownikami uczelni oraz koordynatorem z ramienia Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu powstała koncepcja studiów podyplomowych z medycyny pola walki.
Druga strona tego projektu to właśnie Jednostka Wojskowa Komandosów w Lublińcu. Z JWK współpracujemy od kilku lat. Mam przyjemność uczestniczenia w procesie szkolenia medycznego żołnierzy. Pomyśleliśmy więc, że będziemy się świetnie uzupełniać – my jako SUM z medycyną cywilną, uniwersytecką, i JWK z medycyną taktyczną. Dzięki tej współpracy stworzyliśmy studia, których ukończenie gwarantuje zdobycie szerokiego wachlarza umiejętności.
Jak rozpoczęła się ta współpraca?
Zarówno ja, jak i moi koledzy z SUM-u uczestniczymy w procesie szkolenia medycznego żołnierzy z JWK. Działamy tam zarówno jako pracownicy SUM-u, jak i zabrzańskiego Centrum Symulacji Medycznej, które jest częścią uczelni. Pomagamy m.in. w kreowaniu ćwiczeń z zakresu medycyny ratunkowej dla żołnierzy. Taka współpraca jest możliwa dzięki porozumieniu, jakie SUM podpisał z JWK. Wspólne działania szkoleniowe zaowocowały właśnie pomysłem na stworzenie studiów podyplomowych z zakresu medycyny pola walki na SUM-ie, co doprowadziło naturalnie do rozszerzenia pierwotnego zakresu porozumienia.
Do kogo skierowana jest oferta studiów?
Studia podyplomowe z medycyny pola walki mają rozszerzać umiejętności medyków zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Kierunek jest skierowany do czterech grup zawodowych – ratowników medycznych, pielęgniarek/pielęgniarzy, lekarzy oraz lekarzy dentystów.
Studia są podyplomowe, a więc konieczne jest posiadanie dyplomu ukończenia studiów z jednej z powyższych dziedzin. W trakcie studiów uczymy umiejętności, które rozwijają już posiadaną wiedzę medyczną, nie będziemy uczyć podstaw – studia skierowane są więc do osób, które wiedzę medyczną już posiadają i, przede wszystkim, mają uprawnienia do wykonywania procedur medycznych, takich jak dojścia dożylne, przetaczanie płynów czy podaż leków.
Program studiów został rozłożony na trzy semestry. Zajęcia będą odbywać się w trybie weekendowym, choć przewidziano także 2 bloki, które potrwają trochę dłużej.
W trakcie studiów słuchacze będą mogli uzyskać certyfikat kursu CMC (Combat Medic/Corpsman), który jest certyfikowany przez towarzystwo NAEMT (National Association of Emergency Medical Technicians). Zwieńczeniem całych studiów będzie komponent symulacyjny. Przez kilka dni będzie się odbywała symulacja sprawdzająca umiejętności zdobyte przez uczestników studiów, a także ćwicząca i łącząca wszystkie omówione w trakcie zajęć elementy.
Jakimi umiejętnościami będzie wyróżniał się absolwent studiów?
Elementy składowe programu studiów opierają się przede wszystkim na wytycznych komitetu Tactical Combat Casualty Care (TCCC), w tym na kursie CMC. Wykładowcy w trakcie zajęć będą również kładli bardzo duży nacisk na tzw. przedłużoną opiekę nad pacjentem. Jest to spowodowane realiami współczesnych wojen, które to możemy obserwować na przykładzie konfliktu w Ukrainie. To, co dzieje się aktualnie w wojnie rosyjsko-ukraińskiej jest zupełnie inne od wcześniejszych wojen, w których brały udział państwa NATO (np. konflikt w Afganistanie). Tam ewakuacja medyczna odbywała się dość szybko, nie było też np. problemów z dostępnością sprzętu, a poszkodowany był bardzo szybko transportowany do placówki szpitalnej.
W przypadku działań w Ukrainie ewakuacja medyczna jest bardzo często wydłużona. Medyk musi być przygotowany nie tylko na udzielenie bezpośredniej pomocy na polu walki, ale też na to, że będzie zajmował się poszkodowanym przez kilka godzin, dni czy tygodni. Dlatego tez kładziemy nacisk na naukę takich dziedzin, jak chirurgia polowa (np. drenaż klatki piersiowej, zaopatrywanie oparzeń, fasciotomia, blokada nerwów obwodowych), czy stomatologia. Przykładowo, ból zęba może na długo wyłączyć żołnierza z działania, będziemy więc uczyć studentów prostych rozwiązań, które mogą być zastosowane przez medyków w sytuacji, kiedy brakuje dostępu do profesjonalnej opieki medycznej.
Kto znalazł się wśród wykładowców kierunku?
Wspólnie z koordynatorem kierunku z ramienia Jednostki Wojskowej Komandosów staraliśmy się zebrać najlepszych specjalistów w swoich dziedzinach. I udało nam się to. Wśród prowadzących są m.in. osoby pracujące w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym, które są specjalistami w działaniu w trudnych warunkach i pod presją czasu. Mamy również psychologów współpracujących na co dzień z Państwową Strażą Pożarną, którzy będą przygotowywać słuchaczy na to, jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne w kryzysowej sytuacji. Do kadry wykładowców zaprosiliśmy też naszych ekspertów z SUM, m.in. z zakresu okulistyki czy laryngologii. Swoją wiedzą podzieli się również m.in. Jarosław Botor, doświadczony ratownik i himalaista, który opowie o postępowaniu w hipotermii, czy anestezjolog Krzysztof Wernicki, który będzie szkolił studentów z blokady nerwów obwodowych.
Czy na decyzję o organizacji studiów miała też wpływ sytuacja za naszą wschodnią granicą?
Może nie bezpośrednio, ale zdecydowanie pokazała, że edukacja w zakresie medycyny pola walki jest niezwykle potrzebna. Poprzednie konflikty były bardziej oddalone od naszego kraju i nie działały aż tak na naszą wyobraźnię.
Aktualnie zmienia się też profil nauczania medycyny pola walki – doświadczenia i wnioski płynące z wojny w Ukrainie pokazują, jakiego rodzaju medycyna jest w takich warunkach niezbędna.
Czy Pana zdaniem polski system ochrony zdrowia jest gotowy na działanie w warunkach wojennych?
Nie jestem w stanie wypowiedzieć się o kwestiach logistycznych dotyczących reakcji państwa na ewentualny konflikt zbrojny. Mogę jednak zaznaczyć, że im więcej medyków zostanie przeszkolonych w zakresie medycyny pola walki, tym lepiej będziemy przygotowani na ewentualne złe scenariusze.
Czy mógłby Pan opowiedzieć o swoich doświadczeniach w zakresie medycyny pola walki? Skąd pasja do tej dziedziny?
Jako ratownik medyczny zdobyłem takie doświadczenie m.in. na dedykowanych kursach oraz dzięki współpracy z niesamowitymi, doświadczonymi ludźmi, którzy są żołnierzami. Dzięki prowadzeniu zajęć z medycyny pola walki na uczelni poznałem trochę ten świat i zauważyłem, jak bardzo edukacja w tym zakresie jest potrzebna. Wcześniej sądziłem, że jako ratownicy cywilni jesteśmy w stanie poradzić sobie w każdym środowisku i podczas każdego działania, nawet w warunkach bojowych. Po zgłębieniu tematu na kursach, szkoleniach i po rozmowach z moimi kolegami żołnierzami uświadomiłem sobie, że medyk cywilny nie jest w stanie bez odpowiedniego przeszkolenia odnaleźć się w środowisku pola walki. Oba te działy medycyny są oczywiście podobne, ale ważna jest priorytetyzacja pewnych działań czy umiejętności – czy jeśli chodzi o np. o wykorzystanie sprzętu, czy współdziałanie z jednostką wojskową.
Uczestniczyłem również w kilku misjach humanitarnych, które uświadomiły mi, jak trudne dla medyków są sytuacje kryzysu związane z konfliktami wojennymi bądź ich skutkami. Konieczna jest edukacja środowiska medycznego z zakresu medycyny pola walki, żebyśmy mogli być przygotowani na to, co może nadejść.
mgr Marcin Gałkiewicz – koordynator kierunku medycyna pola walki na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Asystent dydaktyczny w Zakładzie Ratownictwa Medycznego. Ratownik medyczny, wolontariusz w zespole Poland Emergency Medical Team PCPM, instruktor ultrasonografii point-of-care oraz Crisis Resource Management & Leadership w medycynie. Uczestniczył w misjach zagranicznym, m.in. w Ugandzie, Palestynie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Gruzji. Otrzymał Brązowy Krzyż Zasługi za bezinteresowną działalność humanitarno-medyczną podczas kryzysu migracyjnego związanego z wojną na Ukrainie.
Rozmawiała Natalia Sukiennik




