Akupresura w ratownictwie medycznym? Dlaczego nie! - ratownicy24.pl

Akupresura w ratownictwie medycznym? Dlaczego nie!

Łukasz Kucharski

Czy akupresura w ratownictwie medycznym to dobry pomysł? Dlaczego warto wykorzystać dobrodziejstwa medycyny niekonwencjonalnej zarówno w opiece szpitalnej, jak i przedszpitalnej? O tym oraz o pracy w dobie pandemii rozmawiamy z Łukaszem Kucharskim – ratownikiem medycznym, specjalistą odnowy biologicznej i instruktorem survivalu.

Akupresura to jeden z elementów medycyny niekonwenjonalnej, skąd takie zainteresowanie?

Z jednej strony akupresura jest jednym z obszarów medycyny niekonwencjonalnej, z drugiej zaś, jeśli popatrzymy na organizm człowieka w sposób holistyczny, akupresura będzie naturalnym, istniejącym od momentu pojawienia się życia na ziemi sposobem radzenia sobie z nieprawidłowościami, bądź patologicznymi procesami odbywającymi się np. w procesie chorobowym. Jedynym warunkiem jest umiejętność wsłuchania się i poznania własnego ciała. Przykładem może być chociażby ból głowy wywołany określonym czynnikiem. W pierwszej kolejności bezwarunkowo będziemy dotykać własnymi rękami określoną część czaszki lub twarzoczaszki. Nie byłoby w tym nic dziwnego poza tym, że właśnie ogólnie mówiąc na głowie znajduje się olbrzymia ilość punktów biologicznie aktywnych, których odpowiednia stymulacja może spowodować ustąpienie objawów. Jak widać po przykładzie, nie do końca jesteśmy świadomi reakcji naszego ciała na określone dysfunkcje ze wglądu na tryb i jakość współczesnego życia.

Po słowach wprowadzenia, które po części dają odpowiedź na pytanie o zainteresowaniu tą tematyką, można dodać, że początek przygody z akupresurą sięga czasów studiów, gdzie łączyłem pasję do ratownictwa medycznego i aktywnego trybu życia studiując jednocześnie na Akademii Wychowania Fizycznego, gdzie zdobyłem miedzy innymi uprawnienia specjalisty odnowy biologicznej. Wyniesiona wiedza, a następnie doświadczenie pozwoliły mi otworzyć oczy na wiele aspektów i bolączek współczesnej opieki zdrowotnej, która traktuje pacjenta w wąski, jednotorowy sposób.

Ponadto wykonując pracę na poziomie ratownictwa przedszpitalnego, czy szpitalnego, jako ratownicy medyczni mamy skrępowane ręce przez środowisko, w którym pracujemy i żyjemy, na co dzień, gdzie nasza innowacyjność mogłaby być odebrana, jako łagodnie mówiąc dziwactwo, a szkoda. Nie podejmowałbym powyższego tematu, publikując prac i prowadząc szkolenia zakresu akupresury, jednocześnie skazując się na śmiech, gdyby metody te nie były skuteczne.

Możemy również zaobserwować powrót do niekonwencjonalnych metod w medycynie tradycyjnej, czego dowodem są publikacje artykułów związanych z uśmierzaniem bólu w chorobach nowotworowych poprzez stosowanie akupresury, czy akupunktury. Ostatecznie jednak, moja chęć podzielenia się powyższą tematyką związana jest z rzeczywistą skutecznością akupresury, co w efekcie może stać się jedną z alternatyw postępowania ratowniczego niemal na każdym poziomie.

Jakie znaczenie w ratownictwie medycznym ma zastosowanie tego rodzaju technik?

Techniki akupresury, które uważam za doskonałą formę wspomagania leczenia, nie mogą być oderwane od pełnej diagnostyki i zdobyczy współczesnej medycyny opartej na faktach. Propagując akupresurę używam swoistego nazewnictwa multimodalnego podejścia do aspektów zwalczania bólu podobnie, jak się to ma do skojarzenia farmakologicznego. Jednym z elementów walki z bólem może być zastosowana technika akupresury na kreślony punt np. po podaży morfiny. Uważam, że istotne znaczenie odgrywa tutaj fakt, iż jako ratownik medyczny, znam specyfikę działań ratowniczych i nie wyobrażam sobie, aby uprawiać szarlataństwo w pełni słowa tego znaczenia, szkodząc pacjentowi, a finalnie doprowadzając do jego śmierci np. uciskając wargę wykałaczką w zawale mięśnia sercowego, jako metody pozbycia się choroby, którą prezentował niedawno jeden ze „znawców medycyny”. Takie antyreklamy powodują, że niekonwencjonalne metody w aktualnym świecie medycznym nie są akceptowalne i wywołują jedynie zdziwienie. Porównać to można do grupki „łowców skór” z Łodzi, którzy poprzez swoją przestępczość zniszczyli cały dorobek transplantologii, którego skutki odczuwamy do dnia dzisiejszego, a słowo „Pavulon” zna chyba każde dziecko.

Na uwagę zasługuje również fakt, iż techniki akupresury można zastosować zarówno w warunkach pierwszej pomocy, kwalifikowanej pierwszej pomocy, jak i na poziomie medycznych czynności ratunkowych. Niebagatelne znaczenie ma również możliwość zastosowania określonych technik na samym sobie w warunkach, gdzie specjalistyczna pomoc medyczna będzie nieosiągalna lub gdy utracimy zasoby medyczne i staniemy sam na sam ze sobą i własnymi umiejętnościami.

Jakiś czas temu (dwa miesiące przed wystąpieniem pandemii) publikując artykuł o tematyce, która również jest bliska mojemu sercu tj. ”Rola survivalu w ratownictwie medycznym” zbadałem środowisko ratowników medycznych pod kątem zasadności wprowadzania technik survivalowych w nauczaniu zarówno przed, jak i podyplomowym ratowników. O dziwo, niemalże każdy z respondentów określił, że zajęcia z zakresu technik niekonwencjonalnych w warunkach nietypowych, a wręcz ekstremalnych byłyby optymalną propozycja szkoleniową, w której wzięliby udział widząc przy tym przydatność w pracy zawodowej. Survival w kontekście medycyny ratunkowej, można nazwać sztuką autoratownictwa, czy więc umiejętność uśmierzania bólu samemu sobie poprzez techniki uciskania punktów na własnym ciele nie będzie takim działaniem?

Jeśli chodzi o ratownictwo medyczne w strukturach służb mundurowych uważam, że warto wprowadzić szkolenia funkcjonariuszy, czy żołnierzy zwłaszcza tych, którzy funkcjonują w warunkach misji, gdzie wariant wystąpienia izolacji lub utraty zasobów sprzętowych i ludzkich jest wysoko prawdopodobny. Nauka podstawowych technik nie jest czasochłonna, a rezultaty szkolenia są bardzo łatwe do oceny ze względu na to, że punkty biologicznie aktywne są w większości punktami bolesnymi. Czy w aktualnej sytuacji epidemiologicznej, z którą zmaga się cały świat jeszcze pół roku temu ktokolwiek z nas wpadłby na pomysł, że będzie trzeba drukować maski i przyłbice, a kombinezon ochronny to tylko wygłupy? Czy trzeba wyjeżdżać na drugi koniec świata na misje, aby znaleźć się w warunkach izolacji i być zdanym tylko na siebie i swoja wiedzę? Czy ktokolwiek pomyślałby, że w cywilizowanym kraju możemy nie otrzymać pomocy medycznej? Sami sobie możemy odpowiedzieć na te i wiele innych pytań, które będą jednocześnie odpowiedzią, czy warto oprócz dóbr cywilizacji powrócić do korzeni i wykorzystać niekonwencjonalne techniki aby przetrwać.

reklama

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.