Każda praca ma sens, nawet ta wykonywana za darmo - ratownicy24.pl

Każda praca ma sens, nawet ta wykonywana za darmo

Gdzie Pani pracuje na co dzień?

Pracuję w laboratorium genetycznym, w którym odpowiadam za kompleksową opiekę nad pacjentem. Na co dzień mam styczność z pacjentem onkologicznym, przed lub w trakcie leczenia, którego wspieram od chwili zlecenia badania po otrzymanie wyniku. Współtworzę także personel odpowiedzialny na prowadzenie poradni genetycznej. W czasie pandemii pomagam również placówkom medycznym w zakresie diagnostyki Covid-19.

fot. Wiola @ratowniczka_

Pracuje Pani, dodatkowo udziela się jako wolontariusz w grupie ratowniczej, ma Pani czas tylko dla siebie? Jakie ma Pani zainteresowania, pasje?

Kiedyś przeczytałam cytat mówiący o tym, że gdy kocha się swoją pracę, nie przepracuje się ani jednego dnia. To właśnie czuję, będąc ratownikiem. Mogę robić to, co uwielbiam, więc poczucie spełnienia zawsze przewyższa największe zmęczenie. Poza wolontariatem kocham podróżować, zwłaszcza w nasze rodzime góry. Staram się minimum dwa razy w roku przebyć kilka górskich szlaków by oderwać myśli od codziennych spraw. Interesuję się też aspektem bezdomności, przede wszystkim jej przeciwdziałaniu. Rozważam również rozpoczęcie pracy społecznej także w tym kierunku.

Pracując jako wolontariusz, pomaga Pani bezdomnym. Czy na terenie Pani działalności przybywa takich osób, czy to raczej ci sami ludzie? Jak dużym problemem jest według Pani bezdomność w Polsce?

Do naszej karetki może przyjść każdy. W trakcie cotygodniowego, czwartkowego dyżuru poznajemy nowe osoby, którym udzielamy pomocy. Cieszę się, widząc te same osoby, którym regularna pomoc daje efekty, ale stale pojawiają się nowi potrzebujący. Bezdomność jest problemem, praktycznie od zawsze, niezależnie od skali i liczb w raportach. Moim zdaniem statystyki nie są obiektywne gdyż w głównej mierze opierają się na ilości osób korzystających z dedykowanych ośrodków czy noclegowni/ogrzewalni. W rzeczywistości jest gro osób bezdomnych, którzy z różnych względów omijają te placówki.

Czy bezdomni dzielą się z Panią swoimi historiami? Jeżeli tak, to czy któraś z nich szczególnie zapadła Pani w pamięć? Czy raczej są to osoby skryte?

Wszystko zależy od charakteru. Zdarzają się cisi i skryci potrzebujący, którzy zaglądają tylko na zmianę opatrunku oraz tacy, którzy opowiadają o swoich rodzinach, pracy, nałogach i ich aktualnej sytuacji, w której się znajdują. Udzielałam pomocy m.in.: zamieszkującemu opuszczony pojazd, nocującemu w namiocie przez cały rok oraz osobie po amputacjach kończyn dolnych. Jednak najbardziej zapadł mi w pamięć mężczyzna będący ofiarą podpalenia. To było najbardziej poruszające dziękuję, jakie usłyszałam.

Czy komuś z osób bezdomnych, którym miała Pani (lub Grupa Nadzieja) okazję pomóc wyszedł na prostą? Czy jest wiele takich przypadków?

Tak. Spotkałam Pana, którego znaleźliśmy zimą w ciężkim stanie. Dzięki opiece medycznej doszedł do siebie. Po wyzdrowieniu zamieszkał w ośrodku wychodzenia z bezdomności, po czym znalazł pracę i wynajął mieszkanie. Po czasie przyszedł do nas tylko po to by się przywitać i podziękować. Później podróżując pociągiem, pozdrawiałam z wagonu swojego podopiecznego, który właśnie wysiadł z niego i zmierzał do pracy. To bardzo budujące i napędza nas do dalszej pracy. Wierzymy, że każda mądra pomoc ma sens i jeśli można pomóc – trzeba to zrobić.

reklama
reklama

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.